Gniew bez agresji i kłótnia bez krzyków, czyli o porozumieniu bez przemocy

Zachowywanie zimnej krwi i opanowania, kiedy całym sobą chce się krzyczeć to prawdziwa sztuka. Pamiętaj jednak, że nie musisz być buddyjskim mistrzem wprawionym w medytacji, żeby nauczyć się porozumienia bez przemocy. Dzisiaj chcę Cię opowiedzieć o tym, jak ja radzę sobie z trzymaniem na wodzy gniewu i gryzieniem się w język wtedy, kiedy naprawdę trzeba to zrobić. Nie mówię, że to łatwe i nie usłyszysz ode mnie: „Poznaj te 3 proste techniki” albo „Naucz się tych sztuczek, a staniesz się mistrzem komunikacji”. Nie, powiem Ci szczerze i bez owijania w blichtr o tym, jaka to harówka i jak wiele w życiu daje.

Z tego artykułu dowiesz się:

  1. Gniew to nie to samo, co agresja
  2. Jak zatrzymać wybuch, mimo że zawleczka została wyciągnięta?
  3. Porozumienie bez przemocy – jak się kłócić i nie krzyczeć?
  4. Kiedy nie ma miejsca na dialog?

Gniew to nie to samo, co agresja

Polacy słyną ze swojej skłonności do głośnego wyrażania sprzeciwu. Nie bez powodu mamy na swoim koncie tyle powstań, buntów i nie bez przyczyny, to my zapoczątkowaliśmy upadek komunistycznego reżimu. Lekcja, której nie odrobiliśmy z historii jest jednak taka, że rewolucja zjada własne dzieci. Nie da się budować na zgliszczach po tym, jak spopieliło się poprzedni porządek. Dlatego tak ważne jest, żeby nauczyć się odróżniania gniewu od agresji. Złość, która narasta w ciele i przenosi się z trzewi w górę, tworząc gule w gardle, a potem buchając parą z uszu wcale nie musi zakończyć się przemocą. Jeśli ma być początkiem zmiany, czyli de facto budulcem, powinna przybrać formę komunikatu wyrażającego ten gniew, a nie ataku.

Jak odróżnić wyrażanie gniewu od słownej agresji? Podam przykład.

– Mam już tego dość! Nie mogę się dłużej zgadzać na takie traktowanie!

– O ty szubrawco! Ty gnido ludzka! Jak możesz?! Zejdź mi z oczu natychmiast!

Widać różnicę? Pierwsza wypowiedź, choć stanowcza i niedająca złudzeń, co do jej znaczenia, jest wyrazem emocji, a konkretnie złości. Ale wyraża emocje osoby, która je przeżywa, nie odnosząc się przy tym to stanu adresata. Ostrze tego przekazu nie jest w nikogo, bezpośrednio, wymierzone. I choć ognia w nim dużo, to jednak takie zdanie nie zamyka dialogu i nie jest przeszkodą w budowaniu porozumienia.

Druga wypowiedź kompletnie zamyka drogę do komunikacji. Mówię komunikacja, bo ona zakłada wymianę. Jedyna wymiana, o jakiej może być mowa w takiej sytuacji, to wymiana ognia. Jedyne, co można odpowiedzieć na obelgi i wyzwiska, to jeszcze gorsze obelgi i wyzwiska. Empatia dawno zakopana w ogródku i to w dokładnie tym samym grobie, w którym wcześniej zakopaliśmy topór wojenny. Będzie trzeba dużo mediacji, żeby wrócić na tory, po których jeździ pociąg relacji porozumienie–zgoda.

Zdjęcie autorstwa Intricate Explorer z Pexels

Jak zatrzymać wybuch, mimo że zawleczka została wyciągnięta?

Kiedy całe ciało przepełnia złość i fizycznie czujesz fale gorąca przelewającą się od stóp do głowy, do wybuchu zostały sekundy. Dobra wiadomość jest taka, że wystarczą dwie sekundy, żeby zdetonować bombę i nie doprowadzić do zniszczeń. Oddychaj, to tak naprawdę bardzo dużo czasu.

Pierwszej sekundy potrzebujesz na to, żeby zadać sobie pytanie, co się tak właściwie stało. Co ja teraz czuję? Czy ta złość jest słuszna? A może reaguję w ten sposób, bo chcę się bronić, może wcześniej poczułem ból, za który teraz szukam zemsty? Pozwól sobie nazwać te emocje. Zidentyfikuj ją. Wiesz dlaczego? Bo wtedy ze sfery nieuświadomionej, reaktywnej, impulsywnej przejdzie do świadomości. Trafi do mózgu, a z jego pomocą możesz podjąć decyzję, co z tym uczuciem zrobisz. Ta jedna sekunda oddechu i nazwania swojego stanu daje Ci ogromną przewagę, bo pozwala przejąć kontrolę nad sobą i swoim zachowaniem. Nie możesz kontrolować emocji, ale swoje czyny – tak.

W drugiej sekundzie podejmij decyzję, jak zareagujesz na to, co czujesz. To jest turbo mega ważne! Bo widzisz, emocje nie muszą Tobą władać za każdym razem, kiedy je czujesz. Nie musisz się im poddawać. Możesz na nie odpowiadać. Możesz decydować, co chcesz z nimi robić. Złość można przekuć w działanie, można z niej uczynić bardzo skuteczny motywator zmiany, ale też z jej pomocą budować ład, nowy ład, taki, w którym żyje Ci się dobrze. Nie zrozum mnie źle, czasem trzeba wysadzić pustostan, żeby na jego miejscu zbudować przytulny domek. Ale, jak mówi mój tata, nawet najbardziej prymitywne zwierzęta wiedzą, żeby nie s*** do swojego gniazda. I Ty tego nie rób. Nie pozwalaj, żeby gniew stawał się agresją, a z Twoich ust sypały się iskry, które podpalą wszystko, co zbudowałeś dotychczas. Komunikuj złość, wyrażaj ją, ale nie stosuj przemocy. Ta słowna i psychiczna też jest szkodliwa. Nie musi dochodzić do rękoczynów, żeby powstawały rany.

Porozumienie bez przemocy – jak się kłócić i nie krzyczeć?

Okay, nie oszukujmy się. Czasem kłótnie są potrzebne: pozwalają spuścić z siebie napięcie, frustracje i uwalniają emocje. Ale nie zawsze… Kiedy kłótnie zamiast rozładowywać gniew, sprawiają, że on narasta? Gdy sięgasz po naprawdę ciężkie działa. W trakcie awantury nieunikniona jest dynamiczna i impulsywna wymiana zdań, a wtedy trudno zapanować nad językiem wypowiedzi i faktycznym przekazem. Mówi się więc w szale i bez opamiętania, a rany, których doznaje się w wyniku tej strzelaniny mogą być nie do zaleczenia. Jak uniknąć amputacji ważnych części życia? Mówiąc przede wszystkim „ja”.

Może w pierwszej chwili brzmi to nie najlepiej, bo przecież w relacjach nie można skupiać się wyłącznie na sobie, ale umieszczenie tego „ja” w odpowiednim kontekście daje niesamowite efekty. Kiedy można, a nawet trzeba mówić o sobie? Gdy chodzi o emocje. Nawet jeśli to, co czujesz zostało wywołane przez czyny konkretnej osoby, zdecydowanie lepiej powiedzieć: „Czuję złość” niż „Wkurzasz mnie”. Twojej złości nikt nie może zanegować, a jeśli spróbuje to zrobić, wiedz, że masz do czynienia z nikim wartym uwagi. Masz prawo do przeżywania emocji i masz prawo je wyrażać. W powiedzeniu: czuję złość, jest mi przykro, czuję się pomijany, ignorowany, nieważny – nie ma absolutnie nic złego. Jest za to dużo złego w mówieniu: to twoja wina, sprawiasz mi ból, jesteś ignorantem, nie szanujesz mnie. Dlaczego? Zobacz, kiedy zasygnalizujesz to, co przeżywasz, stwarzasz miejsce na empatię. Łatwo wyjść od takiego startu, to świetny początek do rozmowy o tym, dlaczego tak się czujesz. Mówienie „ja czuję”, „ja odnoszę wrażenie”, „boję się, że” nikogo nie rani, a jedynie informuje o Twoim stanie.

Z kolei atak w postaci „ty” jest jak załadowanie kuli do armaty, odpalenie lontu, wymierzenie w przeciwnika, a potem zdziwienie, że wybuchła wojna. Kiedy Twój rozmówca usłyszy, „bo ty jesteś taki”, „bo ty nigdy”, „bo przez ciebie” – obroni się, a obrona ta będzie po prostu silniejszym ciosem. No a potem to już poszły konie po betonie.

Photo by Frank Busch on Unsplash

Kiedy nie ma miejsca na dialog?

Porozumienie bez przemocy jest świętym Graalem dla relacji opartych na głębokich więziach, takich jak rodzina, związki czy przyjaźnie. To świetnie, jeśli przy jego użyciu przeprowadza się także rozmowy zawodowe. Każdy pracownik przywoływany do porządku przez szefa znającego się na zdrowej komunikacji będzie raczej zmotywowany do działań, a nie zaszczuty i zrównany z ziemią. Kiedy jednak nie ma miejsca na dialog i trzeba zastosować środki zdecydowanie bardziej stanowczego sprzeciwu? Gdy odbiera Ci się podstawowe prawa, przestaje szanować, gdy jesteś wykorzystywany, manipulowany, szantażowany. Kiedy zbyt dużo kosztuje Cię utrzymywanie pokoju i kiedy Twoje starania o ten pokój nie są odwzajemniane. Wtedy trzeba ze stanowczością i zdecydowaniem powiedzieć, że na górze róże, na dole akacja, niech…

Dodano do koszyka.
0 produktów - 0,00