Wena – czy można bez niej tworzyć?

Wena bywa kapryśna. Lubi pojawiać się i znikać w najmniej oczekiwanym momencie. Trochę tak, jak dobrze wszystkim znany Włóczykij, który bez uprzedzenia opuszczał dolinę Muminków na wiele długich miesięcy. Mając również w zwyczaju niespodziewane powroty, przynosił za każdym razem barwne opowieści o wszystkim tym, co w trakcie pieszych wędrówek miał szansę zobaczyć na własne oczy.

Jeśli chcecie dowiedzieć się, czym tak właściwie jest wena oraz jak znaleźć na nią sposób, zapraszamy do lektury naszego poradnika.

Fotografia przedstawia dziewczynę siedzącą przy biurku. Kobieta opiera dłoń o policzek i wodzi spojrzeniem po pomieszczeniu, czekając na przyjście weny.
Photo by Magnet.me on Unsplash

Wena – najwyższa pora obalić pewien mit!

W społeczeństwie nadal panuje głęboko zakorzenione przekonanie, mówiące o tym, że do tworzenia potrzebna jest w pierwszej kolejności wena. Osoby działające w branży kreatywnej zapewne nieraz przekonały się na własnej skórze, jak ten pogląd nijak ma się do rzeczywistości.

Oczywiście, nie można zaprzeczyć, że zdarzają się sytuacje, w których twórca zostaje owładnięty nagłym uczuciem inspiracji:

  • fotograf w mgnieniu oka dostosuje odpowiednie proporcje kadru do otaczającej go panoramy miasta,
  • a copywriter bez dłuższego zastanowienia przystąpi do stworzenia tekstu na wybrany przez zleceniodawcę temat.

Należy jednak zaznaczyć, że są to wyjątki od reguły. Bo prawdziwym paliwem napędzającym całą twórczą machinę, nie jest wbrew wszelkim pozorom ta mityczna wena, a możliwy do wypracowania stan wszechogarniającego flow.

Postawcie na flow, czyli niech wena działa na waszych warunkach!

Jak to w życiu bywa: nie wszystko jest takie proste, jakim się wydaje. Dlatego zamiast czekać na ociągającą się w nieskończoność wenę, lepiej złapmy flow w działaniu.

Ostatnimi czasy ten termin stał się niezwykle popularny w odniesieniu do tematów związanych z podnoszeniem produktywności.

Flow – uskrzydlenie, przypływ – wywołane jest całkowitym i radosnym oddaniem się jakiejś czynności. Amerykański psycholog węgierskiego pochodzenia, Mihály Csíkszentmihályi, stworzył nawet na temat tego pojęcia pewną koncepcję. W wielkim uproszczeniu prezentuje się ona następująco:

Grafika przedstawia koncepcję stanu flow, która została stworzona przez Mihály Csíkszentmihályi.
Grafika: Andżelika Kida
  • poprzeczka postawiona wysoko – projekt, nad którym pracujemy, musi być względnie wymagający, żeby wzbudził w nas dodatkowe pokłady energii i kreatywności,
  • znalezione rozwiązanie – plan działania staje się coraz bardziej klarowny, dzięki czemu poszczególne etapy pracy następują kolejno po sobie,
  • popłynięcie z flow – w pewnym momencie angażujemy się całkowicie w proces tworzenia czegoś nowego, na tyle mocno, że nie monitorujemy rzeczy odbywających się wokół,
  • otrzymywany feedback – dostajemy natychmiastową informację zwrotną, czy realizowane działania dają pożądany efekt.

Patrząc na wymienione wyżej warunki do spełnienia, od teraz chyba będzie łatwiej nam zrozumieć, dlaczego wena nie pojawia się na pstryknięcie palców.

3 proste kroki, dzięki którym ruszymy z miejsca

Jak już wiadomo, rzadko się zdarza, żeby wena towarzyszyła nam przez cały czas. Blogerzy, którzy dbają o cykliczność artykułów na swojej stronie internetowej. Projektanci ubrań opracowujący nową kolekcję na nadchodzący sezon. Oni wszyscy podobnie jak wielu innych twórców muszą znaleźć na siebie i swoją pracę jakiś patent.

Pewien znany malarz, Pablo Piccaso, powiedział nawet kiedyś takie słowa:

Wena istnieje, ale powinna zastać cię przy pracy.

Dlatego:

#1 Znajdźmy właściwy punkt zaczepienia

Kiedy przystępujemy do jakiegoś zadania, poukładajmy najpierw swoje priorytety.

Spróbujmy znaleźć takie elementy, które w danym momencie są najbardziej istotne – przynoszą pożądane rezultaty, popychają nas i projekt powoli do przodu.

#2 Uwolnijmy się od rozpraszaczy

Rozpraszacze to sprawa bardzo indywidualna. To, co dla mnie jest znakomitym rozwiązaniem, może u innych okazać się kompletnym niewypałem.

Dlatego jedni wypracowują stan flow dopiero przy grającej w kółko w tle muzyce, a drudzy potrzebują bezwzględnej ciszy i spokoju – sami doskonale wiecie, do której z tej grupy należycie.

#3 Zdobądźmy to, co z pozoru jest nieosiągalne

Zdaję sobie sprawę z tego, że podejmowanie się działań ulokowanych w bezpiecznej strefie komfortu to kuszące rozwiązanie. Czasami jednak, by rozwijać się w swojej działalności, trzeba zdecydować się na nowe wyzwania, które pozwolą dostrzec nieodkryte dotąd pokłady naszej zawodowej mocy.

Oczywiście, nie musimy od razu decydować się na jakieś drastyczne kroki. Warto zacząć od czegoś nowego, trochę nieznanego, ale przy tym ekscytującego. No, bo taki live na Instagramie czy Facebooku nie może być rzeczą nie do przeskoczenia, prawda?

Fotografia przedstawia młodą kobietę na żółtym tle. Dziewczyna sprawia wrażenie, jakby unosiła się w powietrzu, dzięki ogarniającej ją wenie.
Photo by Edu Lauton on Unsplash

Kierując się trafnym spostrzeżeniem Carlosa  Zafóna:

Wena przychodzi tylko wtedy, kiedy człowiek przyklei łokieć do biurka, tyłek do krzesła i zacznie się pocić.

Wykażmy się samozaparciem oraz kreatywnością w dążeniu do realizacji wyznaczonych celów oraz czekających na nas wyzwań!

Dodaj komentarz

Dodano do koszyka.
0 produktów - 0,00