Owocowa afera metkowa. Szczerze, co o tym myślimy

Zwykle nie zajmujemy się światem celebrytów i inluencerów, ale ta sprawa wyjątkowo nas poruszyła. Płacząca na Instagramie Jessica Mercedes, afera z metkami, oszukiwanie klientów, fala krytyki (często hejtu) i masowe zwroty kupionych ubrań. Co “Tworzę to” do tego? Ano dużo.

Jeśli chcesz, to rób nieuczciwy biznes, ale nie przypisuj sobie bohaterstwa

Andżelika

Czy wzruszają mnie łzy Jessici? Wzruszają. Czy wierzę w szczerość jej przeprosin? Raczej nie…

Rozmawialiśmy o tej sprawie z Erwinem już od momentu, kiedy wybuchła afera metkowa. Mnie, w wyjątkowy sposób, angażuje sprawa globalnego przemysłu tekstylnego i jego wpływu nie tylko na środowisko, ale też na ludzi. Pamiętam, jakim wstrząsem była dla mnie lektura reportażu „Życie na miarę” (co za genialny tytuł: życie/szycie na miarę – no cudo) – serdecznie polecam Ci tę książkę. Pamiętam też, jak po przeczytaniu ostatniej strony wyskoczyłam z łóżka, otworzyłam szufladę ze spódnicami i wzięłam do ręki pierwszą lepszą. Kupiłam ją na wyprzedaży za 25 zł. Sprawdzam metkę i co? Uszyta w Bangladeszu.

Było mi tak strasznie wstyd i tak bardzo przykro. Przed chwilą wzruszałam się opowieścią o kobietach, które przez 40 lat pracy szyją jeden szew. Jeden szew. 40 lat. Zarabiają kilka dolarów dziennie, a i tak każdego dnia grozi im się, że kiedy popełnią błąd albo zasłabną nad maszyną, ktoś wydłubie im oczy nożyczkami.

Zanim wpadnę w jeszcze większy patos – zaprzysięgłam sobie nigdy więcej nie kupić czegoś, za czym stoi łamanie praw człowieka. Kropka. Polskie ubrania, ekologiczna bawełna albo len i w ogóle zakupy jak najrzadziej. (A jak już potrzeba przyciśnie, to polecam na przykład kupowanie w lupmeksach na Allegro. Super sprawa i dajesz zarobić polskiemu przedsiębriocy.) Ubrania, które już mam noszę, aż się zużyją, a potem robię z nich ścierki albo trzymam na kubraczek dla Mańka (ten to ma pecha zdrowotnego i nigdy nie wiadomo, kiedy znowu będzie musiał wdziać ubranka ochronne).

W ten sposób dochodzę do Jessici Mercedes i jej marki odzieżowej. Pewnie w ogóle nie wiedziałabym o istnieniu jej ubrań, gdyby nie #metkigate. Nie śledzę jej rozwoju, nigdy nie byłam czytelniczką jej bloga i nie obserwuję jej w social mediach. Pamiętam jednak jej rozmowę z Kubą Wojewódzkim – opowiadała o międzynarodowej karierze i okładkach zagranicznych wydań Vogue, na których się znalazła. Byłam z niej dumna. Naprawdę. To młodziutka dziewczyna, która świetnie zarządza swoim rozwojem, swoją marką osobistą, mnóstwo pracy musiało ją to kosztować, samozaparcia, dyscypliny i odwagi. Byłam pod wrażeniem.

Jest dla mnie jasne i najzupełniej zrozumiałe, że ekskluzywne marki odzieżowe tak naprawdę zarabiają na liniach basic: tańszych, dostosowanych do gustu większego grona osób, do noszenia na co dzień. Jessica nie odkryła Ameryki, robiąc linię t-shirtów. Ba! Rozumiem nawet potrzebę obniżania kosztów szycia i szukania tańszych półproduktów. Nie miałabym nic przeciwko, gdyby koszulki, które sprzedaje kupowała hurtowo, na wagę w lumpeksie, a potem dokonywała spektakularnych zmian w ich wyglądzie. Przyklasnęłabym temu pomysłowi! To jest przedsiębiorcze, proekologiczne i uczy innych, jak z czegoś, co z pozoru nie ma żadnej wartości, można zrobić modowe cacko. Ale serio? T-shirty szyte w Maroko, które za dzieciaka nosiłam do pracy w gospodarstwie rodziców, bo kosztowały kilka złotych na bazarze?

Ale calm down Beyoncé. Nawet w tym nie byłoby nic złego. Wiele marek tak robi, nie informując swoich klientów. Różnica jest jednak taka, że ci, którzy postępują w ten sposób, nie przypisują sobie bohaterstwa i nie występują pod sztandarem walki o polską gospodarkę. Jessica chciała właśnie tej idei służyć, o czym nie omieszkała wspominać, gdziekolwiek się dało. To nie jest fair. Robienie biznesu tak, żeby ograniczać koszty i maksymalizować zyski nie jest niczym złym. Ale taki model biznesu obsypany brokatem troski o rodzime szwalnie – jest.

Dlaczego nie wierzę w osobiste przeprosiny Jess? Bo mam takie podskórne przeczucie, że nie doszłoby do nich, gdyby nie fala krytyki za wygładzone oświadczenie, które wcześniej wydała za pośrednictwem swojego menedżera. Gdyby jej klienci kupili ten wysmażony kąsek, nie płakałaby na Instagramie.

Rozsierdziło mnie też zdanie, które wypowiedziała na koniec: “może ja się po prostu do tego nie nadaję”. Zbudowała ogromny biznes jeszcze przed powstaniem marki ubraniowej, jest osobą przedsiębiorczą, nie można jej odmówić znajomości praw marketingu ani wyczucia potrzeb swojej społeczności. Skąd teraz pomysł, że się do tego nie nadaje? Oczywiście, że się nadaje. Mam wrażenie, że tym zdaniem chciała wzbudzić współczucie i wywołać falę wiadomości prywatnych z pocieszeniem i wsparciem. Może po porstu nie nadaje się do bycia nieuczciwym przedsiębiorcą? A to akurat świadczy o niej dobrze.

To, co marka Veclaime próbowała zrobić, w moim odczuciu jest oszustwem i to z rzędu tych paskudnych. Wiesz, z oszukiwaniem konsumenta spotykamy się na każdym kroku, ale to było wyjątkowo oburzające, bo zasłonięte fasadą troski o planetę, o prawa człowieka i rodzimą gospodarkę.

Jaka lekcja stąd płynie? Nie próbujmy udawać kogoś, kim nie jesteśmy. Trudno wybrnąć z takiego wizerunkowego fiaska. Finansowo można się odkuć zawsze. Z kolei zaufanie buduje się latami, a traci w sekundę.

Erwin Gałan psycholog marketingowiec twórca

Autentyczność marki i kiedy kupowałbym ubrania Jessici

Erwin

Długo się zastanawialiśmy, czy pisać o „aferze metkowej”, bo widzimy jakim pokarmem dla hejterów jest ten wątek. Jesteśmy przeciwnikami hejtu i skrytoczytactwa, dlatego staramy się przygotowywać twórców do tego typu wyzwań. Uznaliśmy jednak, że warto się odnieść do serii produktów marki Veclaim oraz do stanowiska Jessici Mercedes, bo może z tego wyniknąć wartościowa lekcja dla innych twórców.

Według mnie tu chodzi przede wszystkim o autentyczność. Widzę, jak często brakuje tego markom i jak często jest to problem twórców. Z jednej strony chcą się podobać, bo jest to szansa na zdobycie większej liczby odbiorców, z drugiej strony chcą pozostać sobą.

Dla mnie nie ma innej drogi niż autentyczność. Po co marnować swoje życie na udawanie kogoś innego? Wiadomo, że każdy z nas chodzi czasem w rozciągniętych dresach po domu i wiadomo, że każdy z nas chce z czegoś żyć. Godnie. Nie ma jednak zgody na to, aby płacić cenę, jaką jest autntyczność. Ba! Uważam, że autentyczność jest wręcz bezcenna i za to odbiorcy kochają twórców. Kiedy jesteś autentyczny, szczery, uczciwy to jesteś realny. Pokazujesz, że jesteś blisko swojego odbiorcy, że rzeczywiście możesz zrozumieć jego problemy, bo „też tam byłeś”. Niedoskonałość jest bardziej atrakcyjna niż może się wydawać tysiącom instagramowych gwiazd. 

Niestety, coraz częściej sprzedaje się nieosiągalne marzenia o świecie, w którym każdy ma mnóstwo kasy i stać go na kilka gramów tkaniny po 200 zł. Niestety, w sytuacji, w której nie dowozisz wartości, która powinna stać za ceną, to „tylko kawałek tkaniny”. Niestety, to wszystko o Tobie świadczy.

Nie widzę nic złego w sprzedaży ubrań w cenach, które proponuje Veclaim, ale widzę problem w tym, że Jessica nawet, gdy przeprasza, to unika odpowiedzialności. Mój odbiór jej wypowiedzi jest taki, że mówi ona to, co wydaje jej się, że zaakceptuje jak największa rzesza fanów. Może za mało jest w tych wypowiedziach Jessici, a za dużo próby ocalenia marki. W takich sytuacjach czasem warto pójść zupełnie pod prąd. Paradoksalnie może to być fundament dla nowej, REALNIE slow fashionowej marki. 

Wyobraź sobie Jessicę, która mówi, że kiedyś zrobiła coś fatalnie głupiego, bo sprzedała ludziom ciuchy z Maroka, mówiąc, że są szyte w Polsce. Trzeba było upaść nisko, stracić setki tysięcy złotych, aby zrozumieć, czym rzeczywiście jest slow fashion, autentyczność i prawda w sztuce. To bardzo droga lekcja.

Dla mnie to byłby dowód na to, że ta marka sprzedaje już tylko autentyczne i produkowane etycznie ubrania. 

Wysokie ceny to rzecz, która ma swoje zalety. Nie chodzi tu o portfel właściciela marki, ale o podejście konsumentów. Płacisz dużo? Doceniaj to, co masz i dobrze się zastanów, co kupujesz. W innym wypadku ludzie kupują masowo, tanio i nie szanują tych produktów, a co za tym idzie – przemysł tekstylny jest w pierwszej trójce najbardziej negatywnie oddziałujących na środowisko. 

Twórca musi być kreatywny, a nie przedsiębiorczy – nie zgadzam się

Jeśli chcesz być tylko kreatywny i nie zajmować się „tą całą zepsutą przedsiębiorczością”, to twórz dalej do szuflady, bo ewidentnie myślisz tylko o sobie. Jeśli Twoja twórczość ma coś zmienić w życiu człowieka, coś mu dać, zaistnieć w jego rzeczywistości, to myśl o swoich odbiorcach. Zrzucanie tego całkowicie ze swoich barków, to próba zrzucenia z siebie odpowiedzialności. Nie dziwie się po ludzku Jessice, że chwyta się, czego może, aby wyjść z tej sytuacji, bo jest po prostu człowiekiem, który cierpi. Sądzę jednak, że jako przedsiębiorca powinna się dobrze przygotować do wzięcia na klatę najgorszego scenariusza. Życie przedsiębiorcy to nie lajtowe liczenie hajsu na jachcie w drodze do Santorini z martini w ręku. To nieprzespane noce, nerwy, niepewność, to służba – trust me I’ve seen it, been there. Przedsiębiorca, a szczególnie przedsiębiorca artystyczny, służy innym tym, co ma najlepsze. W przypadku Jessici zabrakło mi tego podejścia. 

Twórca powinien być też przedsiębiorcą. Jeśli chce zarabiać i jeśli chce to robić odpowiedzialnie. Pisaliśmy o tym w artykule 9 rzeczy, które musisz przestać robić, aby być lepszym twórcą. 

Kochani, doceniajcie to, kim jesteście, bo jest w tym ukryty skarb, który się chce docenić/kupić. Bądźcie sobą, bo jak widać bycie nieautentycznym może kosztować nie tylko setki tysięcy dolarów, ale i Twoje imię. 

A teraz wypowiedź naszego eksperta:

Erwin Gałan psycholog marketingowiec twórca

Ja to bym zjadł kiełbasę.

Maniek

Czy Facebook to dobre miejsce na sprzedaż?

Czy Facebook to dobre miejsce na sprzedaż?

Planowanie vs improwizacja: dwie metody pracy twórczej na przykładzie pisania książki

Planowanie vs improwizacja: dwie metody pracy twórczej na przykładzie pisania książki

Selfpublishing, czyli jak się dobrze wydać?

Selfpublishing, czyli jak się dobrze wydać?

Dlaczego ludzie kupują sztukę? Lista 14 powodów

Dlaczego ludzie kupują sztukę? Lista 14 powodów

Biznes solo czy w duecie? Nasze doświadczenia

Biznes solo czy w duecie? Nasze doświadczenia

Wyjdź z szuflady – zarabiajmy na twórczości

Wyjdź z szuflady – zarabiajmy na twórczości

Jak wytrzymać z artystą-atencjuszem?

Jak wytrzymać z artystą-atencjuszem?

Owocowa afera metkowa. Szczerze, co o tym myślimy

Owocowa afera metkowa. Szczerze, co o tym myślimy

Art bloger – na czym polega praca blogera artystycznego

Art bloger – na czym polega praca blogera artystycznego

Dlaczego e-mail marketing działa na twoich klientów

Dlaczego e-mail marketing działa na twoich klientów

9 rzeczy, które musisz przestać robić, aby być lepszym twórcą

9 rzeczy, które musisz przestać robić, aby być lepszym twórcą

Copywriting w dobrym wydaniu, czyli jak pisać, żeby nas klikali

Copywriting w dobrym wydaniu, czyli jak pisać, żeby nas klikali

Jak sprzedawać rękodzieło – o czym koniecznie musisz pamiętać

Jak sprzedawać rękodzieło – o czym koniecznie musisz pamiętać

Freelancer a podatki – jak to ogarnąć?

Freelancer a podatki – jak to ogarnąć?

Praca w domu. Jak zarabiać w czasie kwarantanny [2020]

Praca w domu. Jak zarabiać w czasie kwarantanny [2020]

Szkoła zabija kreatywność – jak blokuje się twórcze myślenie

Szkoła zabija kreatywność – jak blokuje się twórcze myślenie

Freelancer – co powinien umieć? Sprawdź listę 9 cech

Freelancer – co powinien umieć? Sprawdź listę 9 cech

Freelancer w praktyce. Plusy i minusy takiej pracy

Freelancer w praktyce. Plusy i minusy takiej pracy

Codzienne rytuały – dlaczego musisz je mieć? 12 POWODÓW

Codzienne rytuały – dlaczego musisz je mieć? 12 POWODÓW

Freelancer – kim jest i na czym polega taka praca?

Freelancer – kim jest i na czym polega taka praca?

Organizacja pracy – jak przenieść biuro do domu

Organizacja pracy – jak przenieść biuro do domu

TWORZĘ TO – nowoczesny portal dla twórców

TWORZĘ TO – nowoczesny portal dla twórców

Newsletter kreatywny

ikona-wyjdz-z-szuflady2
Grupa na Facebooku

Wyjdź z szuflady - zarabiajmy na twórczości

Jeśli masz własnego bloga, kanał YT lub inne medium, na którym publikujesz swoje treści i chciałbyś podzielić się wiedzą, a przy okazji dotrzeć do szerszej publiczności lub po prostu zdobyć link na swoje WWW, to pisz śmiało na:

Postaw nam kawę

Jeśli masz ochotę i podoba ci się to, co tworzymy.

KONTAKT

Zgoda

3 + 4 =

TWORZĘ TO