Biznes solo czy w duecie? Nasze doświadczenia

Mówiły jaskółki, że niedobre są spółki. Serio tak mówiły? Coś musiało nas ominąć, bo doświadczenia mamy zupełnie inne. Nikt nie zagwarantuje, że praca w takim zespole jest łatwa. Nikt nie gwarantuje też, że to rozwiązanie dobre dla każdego. Muszą się zadziać pewne rzeczy – najpierw w głowie – żeby zaskoczyło i zadziałało. Dzisiaj opowiemy Ci o tym, jakie są nasze doświadczenia.

Andżelika

Serce i rozum rzadko występują w duecie – mówili. Co oni się tam znają?

Najważniejsze to mieć porządek w głowie

Jak wspólna praca wygląda w praktyce? Wiele czasu trzeba poświęcić na zrobienie porządków w głowie. Zresztą, porządki w sposobie myślenia warto zrobić tak czy owak, nieważne, czy właśnie zamierzasz zrealizować projekt swojego życia, czy robisz cokolwiek innego – w szufladkach w głowie powinno być poukładane.

Podziel swoje aktywności na strefy. Choć to bardzo trudne i może się wydawać niemożliwe do zrealizowania, warto dokładać wszelkich starań, żeby nie nie rozlewały się na siebie nawzajem. Nie chcę oczywiście namawiać do zostania cyborgiem albo stuprocentowego kontrolowania swoich emocji, ale dla mnie ważne jest nieprzenoszenie stresu z pracy na relacje prywatne i odwrotnie: utrzymywanie relacji profesjonalnych z dala od sercowych czy rodzinnych perturbacji. Nie zawsze da się to zrobić, przydarzają się sytuację, w których emocji jest za dużo, żeby utrzymać je na wodzy, ale wtedy zawsze warto po prostu o tym powiedzieć. “Dzisiaj jestem poddenerwowana, dużo nieprzyjemnych rzeczy się wydarzyło. Muszę się trochę uspokoić.” To zdecydowanie lepsze niż warczenie i odburkiwanie.

Ale jak utrzymywać autonomię stref w głowie, kiedy wszystkie aktywności realizujesz w domu? Pracujesz w domu, budujesz więzi, odpoczywasz, przeżywasz swoje wielkie sukcesy i porażki? Nie jest łatwo nie pogubić się w tym wszystkim. Dlatego tak ważna jest dobra komunikacja.

Jeszcze zanim przystąpi się do jakichkolwiek wspólnych działań trzeba dobrze obgadać temat. Bardzo szybko nastąpi weryfikacja tego, czy trzymamy się swoich postanowień i czy zasady współpracy, które ustaliliśmy są skuteczne. Jeśli nie – kolejna rozmowa i nowe ustalenia. Trzeba mieć też dużą otwartość w mówieniu o swoich wątpliwościach. Wszystko, cokolwiek trapi Cię już na początku współpracy, stanie się gwoździem do trumny na końcu tej współpracy, jeśli tego nie wyjaśnisz.

Lęk przed porażką, stres, presja, niepewność, czy to się uda – są normalną sprawą przy takich przedsięwzięciach. Ale jeśli pojawiają się wątpliwości, czy ja w ogóle chcę to robić i czy na pewno to jest dobry pomysł, a może mój udział w tym przedsięwzięciu nie jest taki, jak mi się marzył – trzeba to przegadać.

Na tych dwóch fundamentach: porządek w głowie i dobra komunikacja – można i Rzym zbudować.

No dobrze, ale wracając do pytania z tytułu: biznes solo czy w duecie. Z moich doświadczeń wynika, że w duecie, ale trzeba bardzo dobrze przemyśleć, z kim się jest w tej parze. Niewłaściwy partner prędzej wpędzi Cię w nerwicę niż przyczyni się do wspólnego sukcesu.

Dodawanie czy mnożenie?

Photo by Bekky Bekks on Unsplash

Generalnie w pracy w zespole chodzi o to, żeby dodawać do siebie swoje potencjały. Czasem jednak takie dodawanie może przynosić wyniki mniejsze niż zero. Kiedy? Pamiętasz z lekcji matematyki zasady dodawania z minusem? To tak naprawdę odejmowanie. Kiedy próbujesz swój dodatni, pozytywny ładunek złączyć w jednym rachunku z dużym minusem suma nie będzie imponująca.

Kiedy czujesz, że wkładasz wiele wysiłku, czasu, zaangażowania i jeszcze kawał serca do pracy w zespole, ale wychodzi tak sobie – zrezygnuj. Szybko popadniesz we frustrację, kompleksy, stracisz pewność siebie i zaczniesz wątpić w to, co naprawdę potrafisz robić. Ze świeczką szukać kogoś, kto będzie potrafił eksponować Twój wkład i go pomnażać, ale kiedy kogoś takiego znajdziesz, zamiast dodawać do siebie potencjały zaczniesz je mnożyć albo nawet podnosić do potęgi drugiej.

Dlatego właśnie uważam, że prowadzenie biznesu w duecie jest zdecydowanie lepsze niż robienie tego samego w pojedynkę. Trzeba jednak bardzo dokładnie zastanowić się nad tym, co mówiły jaskółki o spółkach i z rozwagą dobierać się w pary.

Oczywiście nie na tym koniec zalet pracy we dwójkę. Zdecydowanie łatwiej jest poradzić sobie ze stresem, z poczuciem odpowiedzialności za działania, które się prowadzi, jeśli prowadzi się je razem. Zawsze można pogadać o tym, co się dzieje i mieć pewność, że zostanie się zrozumianym.

Erwin Gałan psycholog marketingowiec twórca

Nie będę Cię przekonywał, że biznes w parze zawsze wyjdzie. Czasem lepiej z tego modelu zrezygnować 

Erwin

Ale z psychologiem jest łatwiej…

Zapewne wiesz, że jestem z wykształcenia psychologiem. W życiu prywatnym jestem po prostu człowiekiem. Jeśli wydaje Ci się, że psycholog nieustannie analizuje i rozkłada na części pierwsze wypowiedź swojej drugiej połówki, to muszę wyjaśnić, że tak to nie wygląda. Taka relacja występuje raczej w gabinecie i nazywa się pacjent–terapeuta. W domu jest się człowiekiem z krwi i kości i tak powinno być. Wiedza z psychologii pomaga, ale działa raczej podskórnie i służy pracy nad własnym charakterem, a nie charakterem drugiej osoby. Do tego też zachęcam. Edukacja i praca nad swoją osobowością popłaca. Łatwiej dzięki niej dostrzec ślepe punty we własnej komunikacji, a właśnie z tym są największe problemy. Bez trudu przychodzi nam wytykać błędy u innych, a swoje jakoś trudniej zauważyć. Często wolimy zaatakować, żeby ochronić siebie przed negatywną oceną. W związku to nie działa, a w przypadku prowadzenia wspólnego biznesu – zapomnij.

Trzeba nabrać dystansu do siebie i nastawić się na bycie człowiekiem ze swoimi mocnymi stronami i słabościami.

Czy warto prowadzić biznes wspólnie?

Nie będę Cię przekonywał, że warto. Nie u każdego to zadziała. Jeśli macie zupełnie rozbieżne podejście do biznesu i sposobu pracy, to raczej się to nie uda. To nawet dobrze. Czerp z tego, że macie tak dużo nieprofesjonalnej przestrzeni, bo to da Wam więcej powietrza w związku. U nas to działa tak, że szybciej załatwiamy sprawy zawodowe, bo nie tracimy czasu na spotkania, dojazdy, maile, rozmowy telefoniczne, niedomówienia. To są ewidentne plusy. Musieliśmy jednak podjąć decyzję o współpracy zawodowej w pełni świadomie. Oznacza to, że zgodziliśmy się co do tego, jakie ryzyko się z tym wiąże i jak bardzo bywa to wymagające. Pozwoliliśmy sobie, aby występowały trudne sytuacje, bo ich nie da się uniknąć. Mało tego – pozwoliliśmy sobie na niepewność, która teraz nie jest taka straszna. Dzięki temu wiemy, że choć pojawią się trudne chwile – mamy swoje priorytety.

Priorytety

Jeśli będziesz walczyć o biznes za wszelką cenę, to prawdopodobnie zapłacisz bardzo dużo. U podstaw naszej pracy leży założenie, że robimy to, co lubimy, że ma to być fajne, że ma być potrzebne, że dostarczamy wysoką jakość i że nie jest ważniejsze niż nasza relacja. Gdybyśmy przedkładali pracę nad naszą więź to ucierpieliby na tym wszyscy – odbiorcy, klienci i my sami. Każdy by się rozczarował. Dzięki temu, że poukładaliśmy sobie w głowie priorytety, to umiemy znaleźć zdrową przestrzeń dla siebie i dla Was.

Różnica zdań oczywiście się pojawia, ale jest to naturalne w każdym biznesie i raczej zdrowe. Każda para oczu sprawia, że… widzisz więcej, ale musisz chcieć, żeby cokolwiek dostrzec.

Nie znam się, ale się wypowiem

Nie wiem, o co im chodzi, ale lepiej niech mi wymienią piszczące krowy, bo już wszystkie zgładziłem.

Dodano do koszyka.
0 produktów - 0,00